Dlaczego mięśnie i ścięgna konia potrzebują rozgrzewki i schładzania
Budowa układu ruchu konia a obciążenia podczas jazdy
Koń w pracy to precyzyjna „maszyna biologiczna”. Każdy krok angażuje mięśnie, ścięgna, więzadła, stawy i kości, a obciążenia wielokrotnie przewyższają masę samego jeźdźca. Dla profilaktyki mięśni i ścięgien kluczowe jest zrozumienie, które struktury biorą na siebie największą część wysiłku i jak reagują na nagłe przeciążenia.
Mięśnie odpowiadają za generowanie siły ruchu. To one się skracają i wydłużają, amortyzując wstrząsy i stabilizując stawy. Mięśnie grzbietu przenoszą ciężar jeźdźca, mięśnie zadu napędzają ruch do przodu, mięśnie szyi pomagają w utrzymaniu równowagi. Mięśnie, dobrze ukrwione i rozgrzane, są stosunkowo elastyczne i przyjmują dużą część obciążeń dynamicznych.
Ścięgna i więzadła tworzą tzw. aparat pasywny. Ścięgna przenoszą siłę z mięśni na kości, działając jak sprężyny i „linki napędowe”. Więzadła stabilizują stawy i zapobiegają nadmiernym ruchom. Te struktury są słabiej ukrwione, wolniej się regenerują i gorzej reagują na nagłe, wysokie obciążenia. Z punktu widzenia profilaktyki ścięgien u koni, to właśnie one są najsłabszym ogniwem przy braku rozgrzewki i nieprawidłowym schładzaniu.
Stawy to miejsca, gdzie kości stykają się, amortyzują i przenoszą ruch. Chrząstka stawowa potrzebuje płynu stawowego do „nasmarowania” powierzchni i zmniejszenia tarcia. Ten „smar” jest wprawiany w ruch i równomiernie rozprowadzany dopiero przy stopniowym zwiększaniu aktywności, czyli podczas dobrze zaplanowanej rozgrzewki konia krok po kroku.
Praca mięśni vs obciążenie struktur pasywnych
Mięśnie można porównać do aktywnych amortyzatorów, a ścięgna i więzadła do lin i pasów nośnych. Przy dobrej rozgrzewce ciężar pracy spoczywa głównie na mięśniach, które są do tego stworzone. Gdy koń wchodzi w intensywny wysiłek „na zimno”, więcej sił przenosi się na struktury pasywne, które gorzej znoszą nagłe przeciążenie.
Rozgrzany mięsień ma wyższą temperaturę, lepsze ukrwienie i większą zdolność do elastycznego rozciągania się. Zimny mięsień jest sztywny, mniej podatny na wydłużenie i łatwiej ulega mikrouszkodzeniom. Gdy mięsień nie zdąży „przejąć” części obciążenia, większa siła działa na ścięgna oraz aparat więzadłowy. W efekcie rośnie ryzyko naciągnięć ścięgien zginaczy, stanów zapalnych więzadeł czy mikropęknięć przyczepów.
W trakcie wysiłku znaczenie ma też koordynacja. Nierozgrzany koń ma gorszą kontrolę ruchu, bardziej się potyka, wpada w zakręty, obciąża stawy i ścięgna w sposób nierównomierny. Rozgrzewka to nie tylko podniesienie temperatury mięśni, ale też „uruchomienie” układu nerwowego i poprawa reakcji na pomoce jeźdźca.
Skąd biorą się mikrourazy i stan zapalny po wysiłku
Każdy trening wywołuje w mięśniach i ścięgnach mikrouszkodzenia. To naturalny element adaptacji – na tych mikrourazach opiera się proces wzmacniania tkanek. Problem zaczyna się wtedy, gdy liczba mikropęknięć i mikrouszkodzeń przekracza możliwości regeneracyjne organizmu, a do tego dochodzi brak profilaktyki, takiej jak schładzanie po treningu i właściwy plan pracy.
Typowe mechanizmy uszkodzeń to:
- nagłe, wysokie obciążenie „na zimno” – np. szybki galop od razu po wyjściu z boksu, skoki po krótkim rozprężeniu,
- powtarzający się ruch w przeciążonym zakresie – np. praca na zbyt ciasnych kołach na głębokim podłożu, długa jazda w nieprawidłowej postawie grzbietu,
- brak stopniowego wyciszenia – gwałtowne zatrzymanie po intensywnym wysiłku bez schładzania, prowadzące do zastoju krwi i wydłużenia stanu zapalnego w mięśniach i ścięgnach.
Stan zapalny po wysiłku jest fizjologiczny, ale jeśli nie da się tkankom szansy na uspokojenie krążenia, odprowadzenie metabolitów i „zresetowanie” układu krążenia, powstaje przewlekłe przeciążenie. Wtedy nawet drobne błędy w obciążaniu aparatu ruchu mogą zakończyć się poważniejszą kontuzją.
Mechanizmy ochronne rozgrzewki konia
Dobrze zaplanowana rozgrzewka działa jak „program rozruchowy” całego układu ruchu. Kluczowe mechanizmy ochronne to:
Zwiększenie temperatury mięśni i dopływu krwi. Stopniowe wydłużanie kroku w stępie, potem przejścia do kłusa powodują rozszerzenie naczyń krwionośnych w mięśniach. Więcej krwi to więcej tlenu, szybsze usuwanie produktów przemiany materii i lepsza zdolność do pracy eksplozywnej, np. przy skokach czy krótkich, mocnych zagalopowaniach.
„Nasmarowanie” stawów. Ruch w niewielkim, stopniowo zwiększanym zakresie pobudza produkcję i dystrybucję mazi stawowej. Chrząstki stają się lepiej nawilżone, a tarcie w stawach maleje. To ważne szczególnie u koni starszych, sztywnych, z początkiem zmian zwyrodnieniowych – dla nich dobra rozgrzewka to podstawowa profilaktyka stawów i ścięgien.
Przygotowanie ścięgien i aparatu podwieszającego. Ścięgna i więzadła odpowiadają na cykliczne obciążenie. Gdy na początku rozgrzewki koń idzie w spokojnym stępie, a potem w równym kłusie, włókna kolagenowe ustawiają się w kierunku obciążeń i „przyzwyczajają” do pracy. Nagły skok obciążenia, np. z boksu od razu na parkur, to prosta droga do mikropęknięć i przeciążeń.
Znaczenie schładzania po treningu
Schładzanie po treningu domyka proces ochrony mięśni i ścięgien. Pozwala układowi krążenia i oddechowemu wrócić do spokojnego rytmu, zmniejsza temperaturę tkanek, wspiera usuwanie produktów przemiany materii i ogranicza przedłużony stan zapalny.
Stopniowe przejście od galopu czy intensywnego kłusa do dłuższego stępa:
- redukuje ryzyko zawrotów głowy, osłabienia i nierównego krążenia,
- zapobiega zastojowi krwi w kończynach,
- przyspiesza „wypłukanie” metabolitów z mięśni,
- pozwala wychwycić świeże urazy – w stępie dużo łatwiej zauważyć drobną kulawiznę, obronę przed obciążeniem czy asymetrię ruchu.
W praktyce profilaktyka ścięgien u koni to w dużej mierze właśnie systematyczne schładzanie nóg po jeździe: stęp, zimna woda, kontrola opuchlizn, odpowiednie owijki lub ochraniacze po wysiłku.
Co wiemy z badań i praktyki, a gdzie zaczynają się szkoły treningu
Badania nad układem ruchu koni pokazują jasno: tkanki lepiej znoszą obciążenia, gdy są rozgrzane, dobrze ukrwione i gdy wysiłek jest zwiększany stopniowo. Potwierdzają to praktycy – lekarze weterynarii sportowej i fizjoterapeuci obserwują mniejszą liczbę urazów mięśniowych i ścięgnowych u koni, których trening zawsze obejmuje systematyczną rozgrzewkę i schładzanie po treningu.
Istnieje jednak przestrzeń, w której pojawiają się różne szkoły. Nie ma jednego „idealnego” protokołu rozgrzewki dla każdego konia. Różnice dotyczą:
- czasów trwania poszczególnych faz (dłuższy stęp czy krótszy, ile minut pierwszego kłusa),
- kolejności ćwiczeń (np. kiedy wprowadzać ustępowania, kiedy pierwsze zagalopowania),
- zakresu pracy w ręku przed wsiadaniem.
Co wiemy? Dłuższa, spokojna rozgrzewka poprawia bezpieczeństwo pracy. Czego nie wiemy dokładnie? Jaki jest „idealny” czas i dokładny schemat dla każdego typu konia, dyscypliny i poziomu wytrenowania. Dlatego ostatecznym sprawdzianem jakości rozgrzewki pozostaje obserwacja konkretnego konia: jego ruchu, oddechu, chęci do pracy i reakcji po zejściu z ujeżdżalni.

Typowe kontuzje mięśni i ścięgien, którym można zapobiec dobrą rutyną
Najczęstsze problemy z ścięgnami i mięśniami u koni
Konsekwencje zbyt krótkiej rozgrzewki i pomijanego schładzania widać w codziennej praktyce weterynaryjnej. Na pierwszy plan wysuwają się powtarzające się przeciążenia tych samych struktur, które w końcu „puszczają”.
Naciągnięcia i naderwania ścięgien zginaczy to klasyczny uraz u koni skokowych, WKKW i tych pracujących na ciężkim podłożu. Często zaczyna się niewinnie – lekkim obrzękiem po pracy, delikatną ciepłotą, odrobinę gorszym ruchem. Ignorowany, przechodzi w poważniejsze uszkodzenie włókien ścięgna, wymagające miesięcy przerwy.
Bóle mięśni grzbietu i zadu objawiają się niechęcią do podstawienia zadu, trudnością w zagalopowaniu, „sztywnym” kłusem, bronieniem się przed zebraniem. Po intensywnym treningu bez schładzania konie często są „zastane”, sztywne, poruszają się krótszym krokiem, gorzej się kładą i wstają. Zaniedbania na tym polu tworzą podłoże pod przewlekłe problemy z plecami.
Stany zapalne aparatu więzadłowego (np. więzadła podwieszającego) oraz przeciążeniowe kulawizny rozwijają się, gdy stawy i ścięgna są regularnie „łapane na zimno”, a koń pracuje na niekorzystnej powierzchni. Tutaj rozgrzewka i schładzanie same nie wystarczą, ale znacząco zmniejszają ryzyko nagłych zaostrzeń.
Czynniki ryzyka niezależne od samej rozgrzewki
Rozgrzewka i schładzanie to tylko część układanki. Do urazów mięśni i ścięgien prowadzi zwykle kilka czynników na raz. Nawet najlepsza profilaktyka w siodle nie nadrobi błędów w werkowaniu czy doborze podłoża.
Niewłaściwe werkowanie i kucie. Jeśli kopyta są krzywo zbalansowane, zbyt długie palce, zbyt niskie piętki lub źle dobrane podkowy powodują, że kończyna obciąża się nierówno. Wtedy niektóre partie ścięgien są stale nadwyrężane, a inne „oszczędzane”. Taka asymetria w ruchu sprawia, że nawet poprawna rozgrzewka nie jest w stanie zrównoważyć złego ustawienia kopyta.
Podłoże. Głęboki piach, śliska trawa, zamarznięte nierówności – każdy z tych wariantów inaczej obciąża mięśnie i ścięgna konia. Na głębokim podłożu koń bardziej „zapada się” z przodu, mocniej pracują ścięgna zginaczy, łatwiej o przeciążenia. Na śliskim – aparaty więzadłowe i mięśnie stabilizujące stawy dostają sygnały korekcyjne przy każdym kroku. Rozgrzewka i schładzanie pomagają, ale jeśli trening odbywa się regularnie na złej nawierzchni, ryzyko urazu i tak pozostaje wysokie.
Zbyt szybkie zwiększanie obciążeń. Skok z pracy 3 razy w tygodniu do intensywnych jazd 5–6 razy w tygodniu, wprowadzenie dużej liczby skoków w krótkim czasie, nagłe wydłużenie dystansów w terenie – mięśnie przyzwyczajają się do nowych obciążeń szybciej niż ścięgna. Mięsień poradzi sobie z większą intensywnością, ale ścięgna i więzadła potrzebują tygodni i miesięcy, by przebudować strukturę kolagenu. Bez stopniowego zwiększania obciążeń rozgrzewka nie „załatwi” problemu przeciążeń.
Rola rozgrzewki i schładzania w całym obrazie profilaktyki
Na tle powyższych czynników rozgrzewka i schładzanie pełnią rolę bezpiecznika. Nie usuną złego werkowania, nie wyprostują krzywej miednicy, nie zmienią słabego podłoża – ale mogą zmniejszyć skutki przeciążeń.
Rozgrzewka ogranicza skoki obciążenia na tkanki. Zamiast gwałtownego przejścia z „zera” do wysokiej intensywności, koń przechodzi przez fazę stępa i lekkiego kłusa, co stabilizuje stawy i przygotowuje ścięgna do kolejnych zadań. Dodatkowo rozgrzewka to moment diagnostyczny: podczas pierwszych minut pracy widać, czy koń dziś porusza się równo, czy nie jest sztywny, czy nie pojawia się delikatna kulawizna po boksie.
Schładzanie jako element codziennej diagnostyki
Ostatnie 10–20 minut pracy to nie tylko „wyciszenie” organizmu. To czas, w którym można najwięcej zauważyć. Koń, który po treningu chętnie idzie w dłuższym wykroku, oddycha spokojnie i nie skraca kroku, zazwyczaj znosi zastosowany wysiłek dobrze. Jeśli jednak już w stępie pojawia się drobna nierówność, przyspiesza oddech przy każdej przejściówce albo „przykleja” się do ziemi – to pierwszy sygnał ostrzegawczy.
Po zejściu z konia praktycy rutynowo przechodzą przez krótki schemat:
- oglądają kończyny z każdej strony – czy nie ma miejscowego obrzęku, zaokrąglenia konturu ścięgien,
- sprawdzają ręką temperaturę ścięgien i stawów po obu stronach – szukają asymetrii,
- obserwują konia w stępie na twardym podłożu – nawet kilka kroków często wystarcza, by wychwycić lekką kulawiznę.
Co wiemy? Wczesne wychwycenie subtelnych zmian pozwala skrócić czas leczenia i czasem uniknąć pełnowymiarowego urazu. Czego nie wiemy? Który z drobnych sygnałów na pewno zwiastuje problem, a który jest jedynie „gorszym dniem” konia. Tu doświadczenie opiekuna i lekarza ma decydujące znaczenie.

Zasady dobrej rozgrzewki – parametry, które trzeba mieć w głowie
Czas trwania i intensywność rozgrzewki
Rozgrzewka ma przygotować, a nie zmęczyć. Długość zależy od wieku, kondycji, dyscypliny i dnia, ale można przyjąć punkt wyjścia, który następnie dopasowuje się do konkretnego konia.
Ogólny zarys dla konia w regularnej pracy:
- stęp na długiej wodzy: zwykle 10–15 minut, wydłużony wykrok, luźna szyja, bez presji na ustawienie,
- pierwszy, spokojny kłus: 5–10 minut w lekkim dosiadzie lub półsiadzie, duże koła, proste linie, bez zebrania,
- pierwsze krótkie zagalopowania: 3–6 odcinków po kilkadziesiąt sekund, przeplatane chwilami stępa lub kłusa.
Dla koni starszych, po urazach, z historią problemów ścięgnowych ten schemat bywa wydłużony, ale intensywność początkowych faz jeszcze niższa. U młodych, energicznych koni kluczowe jest uspokojenie głowy – zbyt szybkie „podkręcenie” kłusa tylko podnosi napięcie mięśniowe.
Dopasowanie do wieku i historii zdrowotnej
Nie każdy koń skorzysta z identycznej rozgrzewki. W praktyce można wyróżnić trzy grupy, które wymagają szczególnej korekty rutyny.
Konie młode. Ich mięśnie są plastyczne, ale aparat więzadłowy i ścięgna dopiero się adaptują. U nich rozgrzewka powinna być psychicznie spokojna, bez długich odcinków w jednym, wysokim tempie. Dobrze sprawdzają się częste przejścia i krótkie wstawki pracy na kole, przeplatane prostymi.
Konie starsze, „sztywne”. Potrzebują dłuższego stępa i bardzo łagodnego przejścia do kłusa. Zbyt szybkie dodanie pracy bocznej lub galopu zwiększa ryzyko odnowienia dawnych kontuzji. Często lepiej poświęcić dodatkowe 5–10 minut na spokojną pracę w lekkim ustawieniu niż później zmagać się z zaostrzeniem problemów stawowych.
Konie po przebytych urazach ścięgien. Tu rozgrzewka jest integralną częścią programu rehabilitacji. Każde skrócenie stępa przed wejściem w kłus zwiększa ryzyko mikrourazu. Zazwyczaj lekarz lub fizjoterapeuta określa minimalny czas ciagu stępa, a właściciel trzyma się go niezależnie od warunków czy planów treningowych.
Temperatura otoczenia i warunki
Na parametry rozgrzewki wpływa również pogoda. W mroźny, wilgotny dzień mięśnie i ścięgna potrzebują więcej czasu, by osiągnąć optymalną temperaturę pracy; latem ryzykiem staje się przegrzanie.
- W chłodne dni stęp wydłuża się, a pierwsze minuty kłusa prowadzi się w nieco krótszym tempie. U koni golonych ważne jest odpowiednie derkowanie przed i po pracy, tak aby uniknąć gwałtownego wychłodzenia.
- W upale rozgrzewka pozostaje spokojna, ale przerwy w stępie są częstsze. Dłuższy kłus w umiarkowanym tempie bywa bezpieczniejszy niż „wysadzanie” konia w krótkich, mocnych zagalopowaniach.
Co wiemy? Skrajne temperatury zwiększają obciążenie układu krążenia i zmieniają sposób, w jaki tkanki reagują na wysiłek. Czego nie wiemy dokładnie? Gdzie leży granica komfortu konkretnego konia. Tu obserwacja oddechu, potliwości i chęci do ruchu jest bardziej miarodajna niż sama liczba minut.
Kontrola tętna i oddechu jako proste narzędzie
W rekreacji rzadko korzysta się z pulsometru, a to proste narzędzie pozwala obiektywnie ocenić, czy rozgrzewka nie jest zbyt intensywna. Nawet bez specjalistycznego sprzętu można jednak monitorować kilka parametrów:
- tętno po rozgrzewce – u konia w podstawowej kondycji, po spokojnej rozgrzewce, nie powinno być skrajnie wysokie,
- czas powrotu do spokojnego oddechu – jeśli koń długo po zakończeniu części zasadniczej „ciągnie powietrze”, rozgrzewka i/lub trening były za ciężkie w stosunku do formy,
- reakcja na pierwsze galopy – gwałtowne przyspieszenie oddechu i wyraźna zadyszka po krótkim galopie wskazują na zbyt duży skok intensywności.
Takie proste pomiary, powtarzane regularnie, budują obraz tolerancji wysiłku danego konia i ułatwiają dostosowanie schematu rozgrzewki.

Rozgrzewka z siodła – schemat krok po kroku
Faza 1: stęp – regulacja rytmu i długości wykroku
Pierwsze minuty w siodle to praca nad rytmem i swobodą ruchu. Najczęściej zaczyna się od stępa na długiej lub półdługiej wodzy, na całej ujeżdżalni. Koń ma chodzić do przodu, ale bez pośpiechu, z wyraźnym odpychaniem się z zadu.
W tej fazie można wprowadzić proste elementy:
- duże koła i łagodne łuki,
- zmiany kierunku po przekątnych czy wężykach,
- drobne zmiany tempa w stępie – kilka kroków bardziej energicznie, potem powrót do nieco wolniejszego rytmu.
Jeździec obserwuje, czy koń łatwo rozciąga szyję, czy nie „ciągnie” do przodu, czy nie protestuje przy pierwszych skrętach. Drobne sztywności po jednej stronie sygnalizują, że w kolejnych fazach rozgrzewki przyda się więcej delikatnej pracy rozluźniającej daną stronę.
Faza 2: pierwszy kłus – rozluźnienie grzbietu
Przejście do kłusa nie powinno być gwałtowne. Dobrze jest kilka razy płynnie przejść stęp–kłus–stęp, zanim pozostaniemy w kłusie na dłużej. Na tym etapie celem nie jest zebranie czy wysokie ustawienie, ale rozruszanie grzbietu i zadu.
Przydatne narzędzia w tej fazie:
- lekki dosiad lub półsiad – szczególnie u koni z wrażliwym grzbietem,
- duże koła i praca na całej ujeżdżalni, bez ostrych zakrętów,
- przejścia w obrębie chodu (kłus trochę dłuższy, potem spokojniejszy), by zachęcić konia do niesienia się samodzielnie.
Gdy koń zaczyna chętniej się rozciągać, krok wydłuża się, a grzbiet „faluje” pod siodłem – to sygnał, że tkanki są wstępnie przygotowane. Jeśli po kilku minutach kłusa koń wciąż jest sztywny, skraca krok, podnosi głowę, rozgrzewkę wydłuża się i wraca do spokojniejszych zadań.
Faza 3: pierwsze galopy – aktywacja pracy mięśni zadu
Galop w rozgrzewce ma włączyć do pracy większe grupy mięśniowe i przygotować do zadań wymagających większej mocy. Zazwyczaj wprowadza się go po kilku minutach kłusa, gdy koń porusza się już płynniej.
Bezpieczny schemat obejmuje:
- krótki zagalop w jedną stronę, po którym następuje powrót do kłusa i stępa,
- kolejny krótki odcinek galopu w drugą stronę, bez „kręcenia” małych kół,
- stopniowe wydłużanie odcinków galopu, jeśli koń reaguje spokojnie i równomiernie oddycha.
Nie chodzi o to, by już w rozgrzewce jechać „na sto procent”. U koni skokowych czy WKKW, które w dalszej części treningu będą wykonywać intensywniejsze zadania, wartościowe bywają pojedyncze, trochę żywsze zagalopowania, po których następuje powrót do spokojniejszej pracy, tak aby układ krążenia zdążył się zaadaptować.
Faza 4: włączenie pracy bocznej i zadań technicznych
Dopiero gdy koń swobodnie niesie jeźdźca w trzech chodach, ma równy rytm i nie wykazuje oznak sztywności, można włączać bardziej wymagające elementy. Ujeżdżeniowcy sięgają wtedy po ustępowania od łydki, łopatkę do wewnątrz czy łaty boczne, skoczkowie – po pierwsze drągi i niewysokie kopiujące linie.
Praktyczny porządek bywa podobny:
- proste ustępowania w stępie i kłusie,
- łopatka do wewnątrz na dłuższych liniach,
- pierwsze, niskie drągi na ziemi – na początku pojedyncze, na prostej lub dużym kole.
W ten sposób ciało konia przechodzi od ogólnego pobudzenia mięśni do bardziej precyzyjnej pracy bez gwałtownego skoku wymagań dla ścięgien i aparatu więzadłowego.
Przykładowe modyfikacje dla różnych dyscyplin
Choć zasady ogólne są wspólne, rozgrzewka skoczka i konia ujeżdżeniowego nie będzie identyczna. Różni się akcentami i kolejnością elementów.
Konie skokowe. Po fazie ogólnej (stęp, kłus, galop) szybciej pojawiają się drągi i niskie przeszkody. Zazwyczaj używa się:
- drągów na ziemi w kłusie – dla wyczucia rytmu i rozruszania stawów,
- „kopert” lub małych krzyżaków – aby delikatnie obciążyć aparat skokowy bez forsowania wysokości,
- pojedynczych przeszkód na prostej, zanim powstaną krótkie linie czy kombinacje.
Konie ujeżdżeniowe. W rozgrzewce większy nacisk pada na pracę boczną i przejścia, a mniejszy na dynamiczne zmiany tempa. U nich kluczowe będzie:
- stopniowe włączanie zgięcia i ustawienia,
- przejścia między chodami i w obrębie chodu,
- krótkie fragmenty zebrania przeplatane rozciągnięciem „w dół i do przodu”.
W obu przypadkach rozgrzewka służy nie tylko fizycznemu przygotowaniu, ale też „skalibrowaniu” pomocy i reakcji konia. Jeśli na tym etapie pojawiają się trudności, zwiększanie wymagań w części zasadniczej zwykle nie przyniesie dobrego efektu.
Schładzanie – jak domknąć trening w siodle
Po części zasadniczej treningu następuje przejście do kłusa rozluźniającego, a następnie do stępa. Im bardziej intensywny był wysiłek, tym większe znaczenie ma powolne „zejście” z obciążeń.
Typowa sekwencja obejmuje:
- kilka minut kłusa w wydłużonym kroku, w lekkim dosiadzie, bez presji na ustawienie,
- przejście do stępa i co najmniej 10–15 minut spokojnego chodu, najlepiej na prostych lub dużych łukach,
- stopniowe rozluźnianie wodzy, tak aby koń mógł obniżyć szyję i spokojnie oddychać.
Dopiero po takim schłodzeniu zsiada się i kontynuuje pielęgnację z ziemi: zimna woda na kończyny, ewentualnie chłodzące okłady, delikatne rozciąganie szyi i tułowia przy pomocy prostych ćwiczeń z marchewką. Dla jednego konia będzie to rutyna, dla innego – element, który realnie decyduje o tym, czy kolejnego dnia wejdzie na ujeżdżalnię bez śladów przeciążenia.






